Odpowiedzialność zbiorowa [zeznanie Eugenii Jastrzębskiej]

10 października 2017
Skan_111
Fabryka Broni w Radomiu, lata 20. XX wieku. Fot: Ośrodek Kultury i Sztuki „Resursa Obywatelska” w Radomiu.

We wrześniu 1942 r. polscy żołnierze podziemia starli się z Niemcami w Różkach pod Radomiem. Przy Polakach znaleziono pistolety Vis, produkowane przez radomską Fabrykę Broni. Spowodowało to krwawy odwet Niemców na jej pracownikach.

Okoliczności towarzyszące śmierci mego męża przedstawiają się następująco: mąż mój pracował jako przodownik w Fabryce Broni w Radomiu. Pracowałam razem z nim na jednym dziale. Dnia 25 września 1942 r. o godz. 18.30 wezwano mego męża do biura Fabryki. Gdy po paru minutach zeszłam z piętra na dół, chcąc się przekonać, co się dzieje z mężem, zobaczyłam go w towarzystwie komisarza Fabryki – Niemca Beicha. Poszłam za mężem. Mąż wszedł do biura. Ja czekałam na korytarzu mniej więcej godzinę, ale nie doczekałam się powrotu męża. Ponieważ w podobnych okolicznościach zabrano kilkadziesiąt osób z Fabryki Broni, domyśliłam się, że mąż mój został aresztowany. Upewniłam się co do tego po tygodniu czasu, gdy podałam do więzienia paczkę dla męża i otrzymałam od niego brudną bieliznę. Żadnej wiadomości od męża nie otrzymałam – możemy przeczytać w zeznaniu Eugenii Jastrzębskiej, które złożyła 10 grudnia 1945 r. przed Sądem Okręgowym w Radomiu.

Jej mąż Stanisław Jastrzębski był ślusarzem, od wielu lat pracował w Fabryce Broni w Radomiu. Powieszono go 14 października 1942 r. w publicznej egzekucji 26 pracowników zakładu.

Dnia 14 października 1942, pracując w Fabryce Broni, słyszałam odgłosy uderzenia siekierą. Moi towarzysze pracy mówili mi, że pod Fabryką Niemcy budują szubienicę. Ponieważ poprzedniego dnia zginął na szubienicy w Radomiu, przy szosie kieleckiej, brat mego męża Władysław Jastrzębski, również pracownik Fabryki Broni, aresztowany tego samego dnia co i mój mąż, domyśliłam się, że przed Fabryką zostaną straceni pozostali spośród aresztowanych pracowników Fabryki, a wśród nich i mój mąż. Nie miałam na tyle sił, by patrzeć na śmierć swego męża i jego współtowarzyszy. Wychodząc z Fabryki, widziałam wiszących mężczyzn, nie przyglądałam się im jednak bliżej. Natomiast syn mój Ryszard, lat 16, i siostra męża Maria Jastrzębska, zam. w Radomiu przy ul. Strzeleckiej 21, byli naocznymi świadkami egzekucji. Syn mój przy samym wieszaniu nie był obecny. Przyszedł już po zgonie powieszonych, ale widział męża mego wiszącego. Mąż mój został stracony jedenasty z rzędu. Siostra męża była obecna przy samym wieszaniu więźniów.

Egzekucja pracowników Fabryki Broni w Radomiu z 14 października 1942 r. była typowym przykładem totalitarnej metody stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Nikomu z powieszonych nie udowodniono winy, zresztą Niemcy nawet nie starali się tego zrobić. Policja okupanta wystawiła jedynie rodzinom zamordowanych poświadczenie zgonu.

Za co męża aresztowano – nie wiem. Gdzie się znajdują jego zwłoki – również nie wiem – zeznawała tuż po wojnie wdowa Eugenia Jastrzębska.

Bartosz Bolesławski

Przeczytaj zeznanie z Zapisach Terroru

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl