Lenin wykorzystał zmęczenie Rosjan wojną – rozmowa z prof. Andrzejem Nowakiem (cz. I)

9 listopada 2017
Prof. Andrzej Nowak. Fot. Damian Klamka / East News.
Prof. Andrzej Nowak. Fot. Damian Klamka / East News.

To jest właśnie istota rewolucji – przestać wypełniać rozkazy starej władzy, zbuntować się i obrócić przeciwko niej karabiny – pierwsza część wywiadu z prof. Andrzejem Nowakiem,  historykiem i sowietologiem – o Rewolucji Październikowej, drodze bolszewików do władzy i polityce Józefa Piłsudskiego wobec „nowej” Rosji.

Bartosz Bolesławski: Karol Marks i Fryderyk Engels już w 1848 r. w „Manifeście Komunistycznym” pisali, że „widmo komunizmu krąży po Europie”. Jednak dopiero w 1917 r. faktycznie wybuchła rewolucja i komunizm zaistniał w praktyce. Dlaczego akurat Rosja była krajem, w którym można to było przeprowadzić?

Prof. Andrzej Nowak: Wytłumaczył to zjawisko jeszcze przed przewrotem bolszewickim Włodzimierz Iljicz Uljanow, znany pod partyjnym pseudonimem – Lenin. W 1916 r. w Szwajcarii napisał obszerny traktat polityczny „Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu”. Odwrócił tam zupełnie założenia Marksa, który twierdził, że rewolucja musi wybuchnąć w najbardziej rozwiniętych krajach kapitalistycznych.

Lenin obserwował rzeczywistość i widział, że klasa robotnicza w Wielkiej Brytanii, Francji czy Stanach Zjednoczonych wcale się nie radykalizuje, a wręcz przeciwnie – staje się częścią systemu kapitalistycznego. W Niemczech Otto von Bismarck wprowadził ustawodawstwo społeczne, a socjaldemokracja stała się częścią systemu II Rzeszy. Dlaczego? – zastanawiał się Lenin.

Doszedł do wniosku, że wynikało to z faktu, iż najwyżej rozwinięte gospodarki korzystały z zasobów krajów kolonizowanych. W tej sytuacji robotnik angielski czy francuski stawał się mieszczaninem, ponieważ jego kraje mogły mu zapewnić względny dobrobyt, wyzyskując kolonie (Indie, państwa afrykańskie czy Indochiny). Uznał więc, że to w Rosji, jako słabszym ogniwie systemu kapitalistycznego, może prędzej nastąpić wybuch rewolucyjny. Właśnie w Rosji sprzeczności klasy robotniczej i kapitału były większe, ponieważ nie były łagodzone przez wyzysk kolonialny. Wprawdzie Rosja też kolonizowała różne peryferia, jednak przez swój większy prymitywizm społeczno-cywilizacyjny nie potrafiła łagodzić tych konfliktów w taki sposób, jak czyniły to państwa zachodnie.

Tak sobie to wszystko Lenin ułożył w głowie, bo oczywiście zależało mu, aby rewolucja zwyciężyła i aby on odegrał w tym jakąś istotną rolę.

Trzeba jednak pamiętać, że jeszcze w styczniu 1917 r., kiedy wygłaszał odczyt do młodych robotników w Zurichu, w którym wspominał rewolucję 1905 r,  mówił, że on i inni starzy towarzysze (Lenin miał wówczas 47 lat) najprawdopodobniej już nie dożyją rewolucji, nie zobaczą takiego drugiego wstrząsu jak w 1905 r. Czyli Lenin teoretyzował o możliwości przeprowadzenia rewolucji w Rosji, ale de facto nie wierzył, że może się to w najbliższym czasie stać.

A jednak rzeczywistość szybko go zaskoczyła. Nie do końca zadziałały w tym procesy, które przewidywał, choć na pewno „Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu” to jedna z tych prac, które warto nadal czytać jako interesującą analizę. W samym procesie przewrotu w 1917 r. najważniejsze okazało się połączenie rewolucji, o której marzył Lenin, z wybuchem przemocy na bezprecedensową skalę. To I wojna światowa utorowała drogę do rewolucji.

Konflikt, który miał się szybko zakończyć, przedłużał się i nie zapowiadało się na zdecydowane zwycięstwo którejkolwiek ze stron. Wojna potwornie wymęczyła społeczeństwa, a najbardziej ludność kraju najmniej dojrzałego instytucjonalnie do radzenia sobie z takim wyzwaniem – czyli właśnie społeczeństwo imperialnej Rosji. Trzy lata wojny nie przyniosły żadnych sukcesów, a były źródłem gigantycznych ofiar. Miliony ludzi zdecydowały się po prostu wyjść z wojny i nie prowadzić jej dalej. A dzięki wojnie te miliony miały karabiny.

Włodzimierz Lenin potrafił to wykorzystać w 1917 r. Uznał, że trzeba ogłosić hasło natychmiastowego wyjścia Rosji z wojny i w ten sposób wykorzystać autentyczną chęć owych uzbrojonych ludzi do odmowy wykonywania rozkazów władzy: już nie carskiej, ale republikańskiej władzy, która nadal chciała kontynuować wojnę. To jest właśnie istota rewolucji – przestać wypełniać rozkazy starej władzy, zbuntować się i obrócić przeciwko niej karabiny. Umiał tym odruchem pokierować dla swoich celów nowy ośrodek polityczny, który Lenin zaczął tworzyć od kwietnia 1917 r. po przyjeździe do Piotrogrodu.

O ten przyjazd Włodzimierza Lenina do Rosji chciałem zapytać. Jak duży był udział Niemców w tym całym przedsięwzięciu wysłania Lenina specjalnym pociągiem do Piotrogrodu i rozpętania tam rewolucji?

Faktem historycznym są kontakty niektórych aktywistów bolszewickich z niemieckim Sztabem Generalnym i Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Aleksander Parvus (Helphand) był kluczowym pośrednikiem w tych sprawach. Niemcy byli oczywiście zainteresowani pobudzaniem fermentu rozkładowego w Rosji, która była ich przeciwnikiem na froncie wschodnim. Wiązała ona dziesiątki dywizji, które Niemcy pragnęli wykorzystać na zachodzie. Rozłożenie Rosji od środka było więc naturalnym celem działań dywersyjnych, które niemieckie instytucje (Sztab Generalny i MSZ) finansowały.

Musimy jednak podkreślić, że Lenin nie był entuzjastą takich kontaktów. Chciał zachować niezależność, a nie stać się narzędziem niemieckiej intrygi na terenie Rosji. Wykorzystywał oczywiście owe kontakty, ale tylko do takiego stopnia, żeby ciągle być realnym twórcą wydarzeń, a nie marionetką w rękach niemieckiego Sztabu Generalnego.

Z wieloma innymi towarzyszami przebywał na początku 1917 r. w neutralnej Szwajcarii. Znalazł się tam, ponieważ w momencie wybuchu wojny mieszkał w Krakowie i Białym Dunajcu, czyli na terenie Austro-Węgier. Jako poddany cara rosyjskiego, obcego i wrogiego wobec Austrii mocarstwa, został najpierw internowany, a dzięki interwencji polskich posłów socjalistycznych do wiedeńskiego parlamentu, mógł wyjechać do neutralnego kraju.

Aby dostać się do Rosji w momencie wybuchu autentycznej rewolucji przeciwko caratowi w lutym/marcu 1917 r., musiał przejechać przez tereny wojującego z Rosją mocarstwa, czyli Niemiec. Potrzebował pozwolenia Berlina, które oczywiście chętnie zostało mu udzielone. Przejechał specjalnie dostarczonym wagonem przez Niemcy do Szwecji, następnie do Finlandii, która wchodziła wtedy w skład Imperium Rosyjskiego.

W kolejnych, bardzo kluczowych miesiącach między rewolucją lutową a przewrotem bolszewickim, Lenin i bolszewicy korzystali z subsydiów niemieckich. Dziesiątki milionów Reichsmarek zostały przetransferowane do ich dyspozycji, aby mogli prowadzić swoją propagandę antywojenną. Agitowali żołnierzy, aby buntowali się przeciwko władzy republikańskiej już Rosji. Pieniądze szły na ulotki lub „Prawdę”, wydawaną od 1912 r. jako główny organ partyjny bolszewików. Finansowanie działalności bolszewików przez Niemców to są fakty, których nie da się podważyć.

Ale powtórzmy raz jeszcze – Lenin wcale nie uważał, że w ten sposób staje się dłużnikiem Niemiec i będzie musiał im się w jakikolwiek sposób odwdzięczać.

Czyli ten niezwykle korzystny dla Niemiec pokój brzeski z marca 1918 r. był jedynie grą na zwłokę ze strony Rosji bolszewickiej?

Lenin zdobył władzę w Rosji 7 listopada 1917 r. po przewrocie w Piotrogrodzie. Owa władza ograniczała się początkowo właściwie tylko do tego miasta. Udało mu się szybko poszerzać tę bazę, ponieważ ogromna większość społeczeństwa nie chciała słuchać Rządu Tymczasowego – przede wszystkim z tego powodu, iż nadal zamierzał on wypełniać zobowiązania sojusznicze Rosji w wojnie przeciwko Niemcom, Austro-Węgrom i Turcji. Społeczeństwo Rosji nie chciało kontynuować walki. Ogromna większość żołnierzy uważała tę wojnę za zupełnie niepotrzebną i chciała po prostu wrócić do domów.

Rzucając hasło natychmiastowego pokoju, Lenin zyskał dużo więcej poparcia niż swoim drugim sztandarowym postulatem, czyli wezwaniem do podziału ziemi obszarniczej. Wtedy tej ziemi do podziału było już niewiele, chłopi od dawna dysponowali prywatnymi działkami, majątek szlachecki czy państwowy do podziału stanowił zaledwie kilka procent ogółu ziem rolnych. Tajemnicą sukcesu Lenina było więc wykorzystanie chaosu, zmęczenia wojną, niechęci milionów ludzi do kontynuowania wojny.

Lenin zdobył na zasadzie zorganizowanego przewrotu władzę w Piotrogrodzie i pragnął ją rozszerzyć na cały kraj. Nie miał innego wyjścia, jak dalej „grać” hasłem pokoju. Był pragmatykiem i realistą – skoro ludzie nie chcieli już walczyć, nie można było iść przeciwko temu prądowi. Należało jedynie powoli zdobywać władzę w kolejnych ośrodkach Imperium Rosyjskiego.

Druga w kolejce była Moskwa (opanowana w grudniu 1917 r.), a kiedy bolszewicy stali się gospodarzami dwóch najważniejszych miast w kraju i centralnej Rosji, musieli zacząć sobie radzić realnie z problemem pokoju. To jest geneza rokowań z Niemcami, którym też bardzo zależało na zawarciu traktatu. Ich celem nie było zdobycie Rosji, lecz jak najszybsze zamrożenie frontu wschodniego i przeniesienie wojsk na zachód, aby rzucić je w ostatnim rozpaczliwym ataku przeciwko nadciągającym zza oceanu dywizjom amerykańskim.

Lenin uznał, że nie ma co zwlekać i trzeba zawrzeć pokój. Był gotów oddać Niemcom tyle ziemi, ile tylko sobie zażyczą, byle tylko uznali władzę bolszewików nad rdzeniem rosyjskiego imperium. W tamtym momencie dla Lenina najważniejszy był czas, a traktat brzeski traktował jako krótkoterminowe ustępstwo wobec realnej siły. Wódz bolszewików był pewien, że pierwsza wojna światowa skończy się rewolucją także w krajach zachodnich, a przede wszystkim w Niemczech. Liczył, że zmęczeni wojną żołnierze niemieccy zwrócą bagnety przeciwko swoim przywódcom i że pierwszy przyczółek rewolucji w Rosji będzie mógł zostać poszerzony o Europę Środkową. Zawarł pokój z Niemcami nie po to, aby na zawsze zrezygnować z Ukrainy, Białorusi, Litwy, Łotwy, Estonii i Polski (o tych terytoriach była mowa w pokoju brzeskim), ale jedynie po to, aby kupić za te tereny czas. Z trudem przekonał swoich towarzyszy z Komitetu Centralnego, że takie ustępstwo jest konieczne. Niemcy przerzucili swoje dywizje na front zachodni, co jednak i tak nie uchroniło ich od klęski.

Rokowania z Niemcami, butnymi i rozmawiającymi z pozycji siły, pozwoliły Włodzimierzowi Leninowi wyciągnąć jeszcze jeden bardzo ważny wniosek. Uznał, że niezbędne jest posiadanie silnego wojska i od lutego 1918 r. zaczął budować Armię Czerwoną. Rozumował kategoriami siły – potrzebne było oparcie dla rewolucji, która objęła Rosję. Aby ją utrwalić, trzeba było zabezpieczyć się przed Niemcami, nawet za cenę wielkich ustępstw. Niemcy byli wtedy w stanie wjechać do Piotrogrodu i zdmuchnąć rewolucję, bo bolszewicy nie mieli żadnej armii.

Po pokoju brzeskim Lenin konsekwentnie budował Armię Czerwoną, która pod koniec 1918 r. liczyła już milion żołnierzy.

Droga do opanowania całej Rosji przez bolszewików była jeszcze dość długa. Jaką rolę odegrał w tym wszystkim Józef Piłsudski? Nawiązuję tutaj do książki Piotra Zychowicza o chwytliwym tytule „Sojusz Piłsudski-Lenin”.

Polska odzyskała niepodległość w listopadzie 1918 r. i jednocześnie to był moment, w którym bolszewicy mieli już siłę gotową do parcia na zachód i zdobywania nowych terytoriów dla rewolucji. W październiku ustanowili w tym celu Front Zachodni Armii Czerwonej, a w styczniu 1919 r. „Izwiestja” ogłosiła skład komunistycznego rządu dla Polski (zajmował się tym Komisariat ds. Narodowości kierowany przez Józefa Stalina). Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski powołany w Białymstoku w lipcu 1920 r. nie był pierwszy…

Józef Piłsudski jak najsłuszniej skupiał się na budowie wojska, które mogłoby bronić dopiero co odzyskanej niepodległości. Wojsko Polskie pod koniec 1918 r. liczyło już 100 tys. żołnierzy (obok kolejnych 100 tys. z Armii Hallera, która chwilę później przybyła do kraju).

Popatrzmy na liczby pod koniec 1918 r. – Armia Czerwona miała milion żołnierzy, a Polska 100 tysięcy. To była bardzo niebezpieczna chwila.

Wkrótce jednak (przełom stycznia i lutego 1919 r.) rozwinęła się wojna domowa w Rosji. Przyczółki „białej” Rosji powstały na Syberii zachodniej, na południu nad Morzem Czarnym oraz na terenie Finlandii i Estonii. Bolszewicy musieli zająć się pilnie tym problemem. Ta koincydencja była dla Polski bardzo szczęśliwa, bo Armia Czerwona parła już na zachód – 1 stycznia 1919 r. bolszewicy zajęli Wilno, w połowie lutego 1919 r. nawiązali bezpośredni kontakt bojowy z Wojskiem Polskim w okolicy Mostów, niedaleko Berezy Kartuskiej.

Oprócz rosnącej w siłę „białej” Rosji, trzeba powiedzieć o jeszcze jednym istotnym czynniku. Pod koniec 1918 r. Lenin mógł liczyć, że rewolucja rosyjska połączy siły z rewolucją niemiecką – trwało powstanie w Hamburgu, tworzyły się komitety wojskowe czy rady żołnierskie w armii niemieckiej. Wszystko to jednak zostało wygaszone w styczniu 1919 r. przy udziale zarówno socjaldemokratycznego rządu, jak i prawicowych bojówek, które zamordowały przywódców niemieckich komunistów: Różę Luksemburg i Karla Liebknechta. Szanse na rewolucję w Niemczech ciągle się tliły, ale bardzo zmalały. I to jest drugi powód (obok rozwijającej się akcji armii białej Rosji), przez który impet uderzenia Armii Czerwonej na zachód słabnie w lutym 1919 r.

Były to sprzyjające okoliczności dla Józefa Piłsudskiego, któremu zależało na odbudowaniu strategicznej siły Polski. Marszałek chciał ją oprzeć o tereny dawnej wielkiej Rzeczpospolitej w formie federacji z obszarem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, do którego potem jeszcze Ukraina dojdzie jako kluczowy element owej strategicznej układanki.

Generałowie „białej” Rosji odrzucali jakiekolwiek kompromisy terytorialne z Polską – dla nich nasz kraj mógł sięgać co najwyżej do Bugu. Wilno, a nawet Lwów, który przecież nigdy do Rosji nie należał, powinny według nich znaleźć się w granicach odbudowanego Imperium Rosyjskiego. Jednak nie to tylko zdecydowało, że Piłsudski nie poparł „białej” Rosji.

Naczelnik odrodzonej Polski zdawał sobie sprawę, że „biali” generałowie dużo łatwiej uzyskają poparcie ze strony mocarstw zachodnich. W tym czasie trwała przecież konferencja pokojowa w Wersalu, gdzie dyskutowano też o granicy wschodniej Polski. Wiadomo było, że jak w Rosji wygrają „biali”, to Zachód z nimi ustali decyzje, nie licząc się w ogóle z Polską.

Piłsudski zakładał przy tym – i to niestety był jego błąd – że państwa zachodnie nie porozumieją się z bolszewikami tak łatwo, jak porozumiałyby się z „białą” Rosją. Pomylił się, bo rząd Wielkiej Brytanii był gotów porozumieć się natychmiast z każdą Rosją. „Biała” czy „czerwona” – nie robiło im to różnicy. Przykładem tego nastawienia będzie, już w lipcu 1920 r., wytyczenie tzw. „linii Curzona”.

Łatwo jednak oceniać post factum. Piłsudski zakładał, że państwa zachodnie dogadają się z „białą” Rosją i ofiarą będzie Polska. Granicę wschodnią mielibyśmy wówczas na Bugu i bylibyśmy takim malutkim państewkiem przyczepionym do Rosji. Tego życzyłyby sobie państwa zachodnie, z czym oczywiście Piłsudski się nie zgadzał.

Możemy powiedzieć, że Józef Piłsudski wybrał mniejsze zło. Jak faktycznie wyglądał ten jego „pakt” z Leninem?

W oparciu o wspomniane wyżej przesłanki Marszałek zdecydował się wstrzymać polską ofensywę na wschodzie późnym latem 1919 r. Rozpoczął półoficjalne, a w części nawet tajne, rokowania z wysłannikami Lenina w Białowieży i Mikaszewiczach. Szefem bolszewickiej delegacji był Julian Marchlewski.

Faktyczne zawieszenie broni Piłsudski wykorzystywał do rozbudowywania armii polskiej, która liczyła już wtedy ok. 500-600 tys. żołnierzy. W tym samym czasie Armia Czerwona liczyła 3,5 mln żołnierzy, a „białe” armie ok. 600 tys. Te liczby trzeba brać pod uwagę, jeśli mówimy o tym, jakie znaczenie miały rokowania Piłsudskiego z Leninem.

Czy o sukcesie bolszewików w rosyjskiej wojnie domowej mogło przesądzić to, że Polacy, mający 600 tys. żołnierzy, osłabili impet swojego natarcia na wschód? Czy gdyby Polacy weszli w sojusz z „białymi” armiami i w łącznej sile 1,2 mln żołnierzy zaatakowali 3,5 mln Armii Czerwonej, to sukces byłby gwarantowany? Musi tutaj zostać znak zapytania.

Poza tym Piłsudski zdawał sobie sprawę, że budowane przez niego wojsko jest świeże, mało doświadczone i niegotowe do prowadzenia ofensywnych działań na bardzo długich liniach komunikacyjnych. Aby porywać się na marsz na Moskwę, trzeba było mieć poparcie państw zachodnich, które dałyby sprzęt i pełne zaopatrzenie bojowe.

15 października 1919 r. de facto w imieniu Piłsudskiego premier Ignacy Paderewski zwrócił się z takim pytaniem do państw zachodnich i otrzymał jednoznaczną odpowiedź: nie! Zachód w ogóle nie chciał, żeby Polska szła dalej na wschód, bo mogłoby to sprowokować wzrost popularności bolszewików jako obrońców rosyjskiej ziemi przed „polskimi panami”. Także padło wprost takie pytanie, czy Zachód wsparłby Polskę w ataku na państwo bolszewików i odpowiedź była: zdecydowanie nie!

W tej sytuacji próba forsowania młodego i niedoświadczonego żołnierza polskiego, wielokrotnie słabszego od Armii Czerwonej, do walki w kierunku na Moskwę, aby utorować do niej drogę Antonowi Denikinowi, Aleksandrowi Kołczakowi czy Piotrowi Wranglowi (generałom „białych”), którzy ustanowiliby wschodnią granicę Polski na Bugu – było to absurdem i nie ma się co dziwić, że Piłsudski takiego rozwiązania nie wybrał.

Jego tajne rokowania z Leninem skończyły się na początku listopada 1919 r. brakiem porozumienia. Kpt. Ignacy Boerner postawił w imieniu Piłsudskiego warunek – Polska zrezygnuje z dalszej akcji wojskowej na wschodzie przeciwko bolszewikom, jeśli ci uznają niepodległą Ukrainę Symona Petlury. Lenin odpowiedział na to jednoznacznie – żaden gospodarz Kremla nie może się na to zgodzić, aby zrezygnować z Ukrainy. Była to jasna sytuacja konfliktu geopolitycznego.

Niezależna Ukraina, obok Wielkiego Księstwa Litewskiego, miała w koncepcji Piłsudskiego tworzyć suwerenny układ geopolityczny z głównym ośrodkiem w Warszawie. Włodzimierz Lenin odrzucił to i od listopada 1919 r. było jasne, że wojna polsko-bolszewicka będzie miała swój dalszy ciąg. Wszystko rozstrzygnęło się w następnym roku podczas Bitwy Warszawskiej, ale to już osobna historia.

Rozmawiał Bartosz Bolesławski

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl