Radomska katownia gestapo [zeznanie Stanisława Glogiera]

10 października 2017
Radom_była_siedziba_NKWD_3
Była siedziba gestapo w Radomiu przy ul. Kościuszki 6. Fot: Wikimedia Commons.

Budynek przy ul. Kościuszki 6 nie kojarzy się dobrze mieszkańcom Radomia. W czasie II wojny światowej mieściła się tam siedziba gestapo, gdzie więziono i torturowano Polaków.

Urzędnik Stanisław Glogier przetrwał ponad miesiąc w tym miejscu. Niemcy aresztowali go 11 listopada 1942 r. o godz. 5.00 rano razem z jego żoną, siostrą i bratem. Przewieźli ich właśnie do budynku przy ul. Kościuszki, łącznie aresztowano wtedy prawie 150 osób. Zaczęły się brutalne przesłuchania.

Na badania wyprowadzano zwykle o ósmej rano i prowadzono delikwenta zawsze skutego. W czasie badania byłem zawsze skuty. Przesłuchania przeprowadzano na drugim piętrze, w pokoju od ul. Kościuszki. Mnie badał Albinek, zwany Ryżym, i tłumacz Manowski, który więcej bił niż Ryży. Przy wyjściu z piwnic mijało się troje żelaznych drzwi – jedne, którymi zamknięta była piwnica i dwoje drzwi od wyjścia na klatkę schodową. Mnie osobiście bito kilkukrotnie. W pokoju w czasie badania [bito] zwykle ręką, linią i batami. Przy specjalnych badaniach, które odbywały się na trzecim piętrze w komórce wielkości trzy metry na trzy, wieszano więźnia za kajdany, którymi skrępowane miał ręce z tyłu i na krążku Archimedesa, umieszczonym pod samym sufitem, podciągano aresztowanego, bijąc go batami, gdzie się tylko dało. Stosowano też metodę nagłego spuszczania wiszącego już pod sufitem więźnia, który, mając ręce skrępowane z tyłu, padał na ziemię, raniąc się dotkliwie. Mnie osobiście przesłuchiwano w tej komórce kilkukrotnie. Badali Ryży i Manowski – zeznawał Stanisław Glogier już po wojnie 3 listopada 1947 r. przed Komisją Badania Zbrodni Niemieckich w Radomiu.

Opisał śmierć swojego kompana z celi, zaledwie 21-letniego Majewskiego, którego gestapowscy zakatowali na śmierć. W tym samym pomieszczeniu siedział kapitan Włodzimierz Dzięgielewski, który mimo nieustannego bicia przez cztery tygodnie, nie przyznał się do działalności w konspiracji.

Od Dzięgielewskiego, który przed moim przyjściem do celi już kilka tygodni tam siedział, dowiedziałem się, że na tydzień przed moim aresztowaniem, tj. 4 listopada 1942 r., kilku więźniów z celi numer siedem wyrwało kraty z okien piwnicy i zdołało zbiec. Podobno uciekł jeden z inżynierów-architektów, który budował ten gmach i wiedział, że kraty są słabe. Wtedy to gestapo wszystkich pozostałych zakuło i tak trzymano [ich] dzień i noc, rozkuwając tylko do obiadu. Trzymano więźniów skutych aż do chwili, kiedy założono nowe kraty. Okna cel wychodziły częściowo na ul. Kościuszki i częściowo na uliczkę, z której wjeżdżało się na dziedziniec gmachu gestapo.

16 grudnia Stanisława Glogiera wywieziono do Oświęcimia. Przeszedł następnie przez obozy w Groß‑Rosen, Oranienburgu, Leonbergu, Augsburgu i Dachau. 29 kwietnia 1945 r. w tym ostatnim został wyzwolony przez armię amerykańską. Wrócił do Polski i swojego rodzinnego Radomia.

Bartosz Bolesławski

Przeczytaj zeznanie z Zapisach Terroru

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl