Bestie w spódnicach [zeznanie Krystyny Jaworskiej]

8 marca 2018
Luise Danz podczas procesu, 1947 r.

Kelnerka, pracowniczka poczty i właścicielka restauracji. Przed wojną wiodły spokojne i stateczne życie, by po jej wybuchu przeistoczyć się w brutalne sadystki. Therese Brandl, Luise Danz i Alice Orlowski okazały się jednymi z największych zbrodniarek w KL Auschwitz.

Krystyna Jaworska ze Skawiny miała 16 lat, kiedy w 1941 r. została wywieziona na roboty przymusowe do Niemiec. Po kilku miesiącach, podczas pracy przy młóceniu zboża, pokłóciła i pobiła się z pracującą obok Niemką. Powiedziała kilka słów za dużo o bieżącej polityce, nie wiedząc, że ta kobieta należy do SS. Młodą Polkę aresztowało gestapo i trafiła do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Tam miała okazję poznać „metody pracy” niemieckich strażniczek.

Brandl również znęcała się nad Polkami i innymi [kobietami] w okrutny sposób. Danz była, jak mi wiadomo starsza jakaś asserin [aufeseherką], która wyrzucała kobiety z bloku na pole, i to wtenczas, kiedy był deszcz lub mróz i czasami w nocy, i stało się aż do apelu. Kiedy [więźniarki] stały, [Danz] równocześnie się [nad nimi] znęcała, kopała [je], biła i szarpała za włosy. Która jej się nie podobała – [tę] odrzucała na bok i odsyłała na blok 25. przez Stenię Starostkówną, która była blokową dłuższy czas. Na bloku 25. głodzili, bili i psami szczuli, a psy targały ciała chorych i wycieńczonych. [Więźniarki] były zabierane co parę dni, dotąd, dokąd nie przybyła większa liczba ludzi, którzy byli wieczorami wywożeni do krematorium. I inne [straszne] rzeczy jeszcze [się działy].

Therese Brandl (ur. 1909) przed wojną pracowała jako kelnerka. Gdyby nie wojna, być może nigdy nie pokazałaby swej złowieszczej natury. W 1940 r. zgłosiła się na przeszkolenie i rozpoczęła pracę w personelu obozowym. Była nadzorczynią SS (SS-Aufseherin) w Ravensbrück, Auschwitz-Birkenau i Dachau. Słynęła z okrucieństwa. Po zakończeniu wojny aresztowali ją Amerykanie i przekazali władzom polskim. Była sądzona w tzw. pierwszym procesie oświęcimskim przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Krakowie (listopad 1947 r). Dostała wyrok śmierci, powieszono ją 24 stycznia 1948 r.

W tym samym procesie na ławie oskarżonych zasiadła Luise Danz (ur. 1917). Przed wojną pracowała na poczcie, pracę w obozach zaczęła dopiero w 1943 r. Miała więcej szczęścia od Therese Brandl – skazana na dożywocie, została wypuszczona po niespełna dziesięciu latach i wyjechała do RFN. Krystyna Jaworska opisała też „pracę” trzeciej ze strażniczek:

Pamiętam, jak jedna Polka rodziła. Przechodziła wtedy Orlowska [Orlowski] z psem, aby przeganiać Polki, szczuć (robiło [to] okropne wrażenie na kobietach, które z rozpaczy, oszołomione wpadały stłoczone do kanalizacji). Pamiętam, jak [ta] Polka rodziła na betonie – wtenczas, kiedy Orlowski przechodziła. Dziecko zostało odebrane i zaniesione przez SS-mana do krematorium, żywe.

Alice Orlowski (ur. 1903) w latach trzydziestych prowadziła restaurację w Akwizgranie. „Karierę” obozową zaczęła w 1942 r. w Majdanku. Złapana po wojnie przez Sowietów, trafiła w ręce polskiego wymiaru sprawiedliwości. Podobnie jak Brandl i Danz, skazano ją podczas pierwszego procesu oświęcimskiego. Dostała karę 15 lat więzienia, jednak mogła wyjechać z Polski po odwilży październikowej w 1957 r. W Niemczech Zachodnich była oskarżona za zbrodnie w Majdanku. Nie doczekała kolejnego wyroku – zmarła podczas procesu w 1976 r.

Całe zeznanie jest dostępne na ZapisyTerroru.pl

Bartosz Bolesławski

Ta strona wykorzystuje pliki cookie dla lepszego działania serwisu. Możesz zablokować pliki cookie w ustawieniach
przeglądarki. Więcej informacji w Polityka prywatności strony.

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl